Share

"We are the cause of the world, that's gone wrong" - Serj Tankian, 11.04.08, klub…

15 Apr 2008, 17:33

Pia 11 IV – Serj Tankian, InMe

"Serj Tankian, jeden z największych myślicieli naszych czasów", jak głosi napis na moim bilecie, zawitał 11 kwietnia do warszawskiego klubu Stodoła. Po przybyciu do wspomnianego klubu zostałem WSZĘDZIE brutalnie obmacany (oh yeah, BDSM :P), oraz skradziono mi moje zakupione za ciężko zarobione pieniądze picie. Mojego Żywca:( zdrój co prawda, ale zawsze Żywiec to Żywiec:) Następnie udałem się do tzw. "Orange Roomu", gdzie sprzedawane były koszulki, w yhhh, nieco przesadzonych cenach..
Występ gwiazdy wieczoru poprzedził support, który mi osobiście nie przypadł do gustu, nie lubię zresztą muzyki gatunku emo, a do tego gatunku z pewnością należy zaliczyć chłopaków z
InMe. InMe zagrali kilka kawałków, nie znałem większości, przyznaję, ale ani jeden z nich nie poruszył mnie na tyle, by zainteresować się ich twórczością. Kiedy support zakończył swój występ, nastąpiła, trzeba przyznać, dość pokaźna przerwa w imprezie. Wypełniały ją dochodzące z głośników odgłosy strojenia gitar i testowania perkusji oraz mikrofonów. Moje niezwykle czułe ucho wychwyciło również kilka kawałków Serja, które płynęły w głąb sali, zapamiętałem Where the Streets Have No Name Axis Of Justiceoraz Get Up, Stand Up tegoż samego side-projectu Serja.
I oto pojawił się On :)
Serj na scenę wyszedł jako ostatni z zespołu, ubrany w białą marynarkę oraz cylinder takiej samej barwy kontrastował znacznie z resztą członków zespołu o dźwięcznej nazwie "the Flying Cunts of Chaos" (w wolnym tłumaczeniu : "Latające Pi**y Chaosu"), którzy to członkowie byli ubrani od stóp do głów w czerń. Serj swój występ rozpoczął niesłyszanym przeze mnie wcześniej Sounds Of War, dziwny był to utwór, pełen piskliwych popisów wokalnych Tankiana. Szczerze mówiąc to średnio przypadł mi do gustu, zapewne dlatego, że nie byłem w stanie usłyszeć ani słowa, a jak mówi tytuł, Serj pewnie wysilił się przy samym tekście do piosenki. Jako następny, "właściwy" kawałek, otwierający koncert Mistrz zagrał Empty Walls po uprzednim przedstawieniu członków zespołu. To był prawdziwy "killer". Wszyscy rzucili się w pogo, niemal cała sala śpiewała razem z Serjem całą piosenkę, będącą drugim singlem z jego debiutanckiej płyty Elect The Dead
Jako następny kawałek Serj zagrał "Feed Us". Fanom nie brakowało sił, zarówno w łokciach i nogach, jak i w gardłach, większość wykazała się celującą znajomością tekstu. Podobnie rzecz miała się przy następnych piosenkach: Lie Lie Lie, PlaySaving Us, Baby i Sky Is Over to popis nie tyle wokalisty System of a Down, co właśnie publiczności zgromadzonej tego wieczora w Stodole. Po tym pogowo-śpiewowym maratonie fanów przyszedł czas na piosenkę, która już po wydaniu Elect the Dead nie została przyjęta entuzjastycznie - Praise the Lord and Pass the Ammunition. Większość publiki po prostu przysłuchiwała się popisom wokalnym Serja. Podobnie rzecz się miała przy okazji zagrania przez Serja "Charades", piosenki nagranej przez niego podczas koncertu Axis of Justice i niestety niezbyt znanej przez publiczność. Jako następny zagrano utwór "PlayHoliday in Cambodia", będący coverem piosenki punkrockowców z Dead Kennedys. Można było już to usłyszeć, Serj bowiem zagrał ten kawałek już raz z Foo Fighters. Na koniec koncertu przymierzany był mój ulubiony utwór Serja z jego płyty - Beethoven's Cunt, jednak po jego zagraniu fani wymusili bis na Serju i istotnie, gwiazda wieczoru powróciła na scenę, by znów rozbujać fanów na nowo bosko zagranym The Unthinking Majority, wprawiającym w "pogowy nastrój" Money, oraz wyciszyć ich za pomocą granego na fortepianie Elect the Dead.
Ogólnie rzecz biorąc, występ Serja w Stodole na pewno zaliczę do najlepszych momentów związanych z muzyką w moim życiu, kto na koncercie nie był - niech żałuje:)

Comments

Leave a comment. Log in to Last.fm or sign up (it’s free).