someone call an ambulance - there's gonna be an accident!!
2 Jun 2007, 14:08
ha!
[no dobra - wiem ze skandaliczne opoznienie z tym riwju mam ale co z tego? ;P]
pieknie bylo
pieknie pieknie przecudownie
ciut za goraco moze - czy tam w ogole jest cos takiego jak klimatyzacja??
calusienka mokra bylam na wyjsciu no... tak az do wyciskania wody z bluzki @_@
a koncert?
hm...
[tu zaczyna sie przydluga i chaotyczna refleksja zyciowa]
... wiec zaczelo sie od tego ze jak zwykle sie zbieralam i zbieralam i dotarlam dopiero o 19tej cos
i jeszcze mialam 'przyjemnosc' podrozowac zacnym 171 w towarzystwie przerazajacych istot - emo!
ale takich no rozowo-czarnych w kratke i kabaretki szelki przypinki i oczywiscie grzywka...
a chlopiec to nawet oczy mial pomalowane
dosc rzec ze poczulam sie 1. staro 2. nie w klimacie 3. eeee :S
no. a pod samym torwarem to puuuuuchy straszne o tej 19tej jak raczylam przybyc
ale na serio straszne
i na samej plycie tez...
... do czasu :]
pan Hariasen smieszny byl - muzycznie jako ekipa fajnie ale ten jego glos i te grafomanskie hasla -_-'
i jeszcze jakies panny za mna raczyly drzec sie w rytm tej (dobrej no nawet) muzyki ze wypad
no. wiec supportowo to srednio. ale tez krotko
zreszta support byl o tyle przydatny ze sie zaznajomilam z ludzmi srodka (sali) - ale o nich ciut dalej...
potem techniczna przerwa byla - az dziw ze taka w sumie krotka i sprawna
a moze tylko mi sie tak wydawalo?
bo potem zaraz juz pojawilo sie kochane Placebo i po prostu orgazm na miejscu juz przy pierwszych dzwiekach
Infra-Red :D :D :D
zanim
Because I Want You dobieglo konca nasza bohaterka dobila do trzeciego/czwartego rzedu ciut na lewo od srodka - nie mal vis'a'vis briana :D~~
notabene - fajnie ze figure odzyskal ale nie da sie ukryc ze statusial i w ogole. to juz nie to samo co kiedys (jak podpowiedzial nowy kolega - za czasow starej brixton academy)
wiec tak prosze panstwa - poczulam ze urodzilam sie za pozno i ze to nie fair ze nie moglam byc za pierwszym razem - w stodole
ani za drugim - na torwarze
ani nawet za trzecim (ale to juz z innych przyczyn)
takie tam refleksje pomiedzy
Sleeping With Ghosts a
I Know mnie naszly
flagi wyszly ganialnie
i ten usmiech!
i ta lezka w oku!
i to podziekowanie - this has never happened to us before...'
^_^
zreszta - rewelacyjnie ze wrocili troche do starszych kawalkow
i ze wybrali te mniej typowe
pantomima podczas
One of a Kind powalila
wizualizacje - pani z indii i karuzela przed/podczas Runnig Up That Hill idealne...
zreszta - te gitarowe aranzacje przeciaganie i wydluzanie kawalkow (
Without You I'm Nothing ponoc trwalo 8 minut - znow uklony dla nowego kolegi!) - odwaznie ale z pewnoscia siebie inaczej lepiej bardziej autentycznie
i 'bis' po prostu mind-orgasmic no
'you're the truth - not i!'
ale jak skonczyli - jakos tak krotko sie wydalo
jakos za malo
jakis niedosyt taki no
mogli np.
Post Blue podmienic za jakis inny kawalek z meds...
heh...
i od razu wyganiali wszystkich!
i pan ochroniarz podal setliste dziewczynie obok mnie a ja zbyt mila zeby wyrywac
i paleczki tez nie zlapalam :(
ale potem - juz na wyjsciu - klimat przecudny
ludzie na chodnikach rozmowy przezycia ekscytacje
i przypadkowe spotkanie z ludzmi srodka w autobusie (i innymi)
tak ze gdzies o polnocy to wspolnymi silami dotarlismy do metal cave na aftera ktory specjalnie nie emocjonowal
ale troche ludzi bylo (wroclaw olsztyn czestochowa... no trzeba na pociag poczekac ;])
poczekalam i ja - na dzienne autobusy
zaglebiajac sie w lirycznosc placebowych utworow rozwazajac wyzszosc Radiohead nad I Am X i debatujac czy nitsche byl faszysta
poziom abstrakcji w sam raz dla mnie :D
a potem juz tylko
In the cold light of the morning (stolyca o 6tej rano w sobote zla nie jest - serio serio!)
i spac (nie moglam! aj aj!)
no. a teraz bolesny powrot do rzeczywistosci
'no escaping gravity... parapapparara!'
pieknie bylo. najlepszy dzien dziecka od lat ^_^
kto nie byl - niech sie wstydzi zaluje i nawet nie przyznaje (tak panno g. - to do panny!)
a! jeszcze dla porzadku jakby kto musial wiedziec albo nie daj boze sam nie pamietal - setlista:
infra-red
because i want you
Meds
Drag
sleeping with ghosts
i know
Song to Say Goodbye
Follow the Cops Back Home
Every You Every Me
Special Needs
one of a kind
without you i'm nothing
Bionic
Blind
Special K
The Bitter End
---
running up that hill
Taste in Men
Twenty Years
no i obowiazkowo lans sznurek ;]
[no dobra - wiem ze skandaliczne opoznienie z tym riwju mam ale co z tego? ;P]
pieknie bylo
pieknie pieknie przecudownie
ciut za goraco moze - czy tam w ogole jest cos takiego jak klimatyzacja??
calusienka mokra bylam na wyjsciu no... tak az do wyciskania wody z bluzki @_@
a koncert?
hm...
[tu zaczyna sie przydluga i chaotyczna refleksja zyciowa]
... wiec zaczelo sie od tego ze jak zwykle sie zbieralam i zbieralam i dotarlam dopiero o 19tej cos
i jeszcze mialam 'przyjemnosc' podrozowac zacnym 171 w towarzystwie przerazajacych istot - emo!
ale takich no rozowo-czarnych w kratke i kabaretki szelki przypinki i oczywiscie grzywka...
a chlopiec to nawet oczy mial pomalowane
dosc rzec ze poczulam sie 1. staro 2. nie w klimacie 3. eeee :S
no. a pod samym torwarem to puuuuuchy straszne o tej 19tej jak raczylam przybyc
ale na serio straszne
i na samej plycie tez...
... do czasu :]
pan Hariasen smieszny byl - muzycznie jako ekipa fajnie ale ten jego glos i te grafomanskie hasla -_-'
i jeszcze jakies panny za mna raczyly drzec sie w rytm tej (dobrej no nawet) muzyki ze wypad
no. wiec supportowo to srednio. ale tez krotko
zreszta support byl o tyle przydatny ze sie zaznajomilam z ludzmi srodka (sali) - ale o nich ciut dalej...
potem techniczna przerwa byla - az dziw ze taka w sumie krotka i sprawna
a moze tylko mi sie tak wydawalo?
bo potem zaraz juz pojawilo sie kochane Placebo i po prostu orgazm na miejscu juz przy pierwszych dzwiekach
zanim
notabene - fajnie ze figure odzyskal ale nie da sie ukryc ze statusial i w ogole. to juz nie to samo co kiedys (jak podpowiedzial nowy kolega - za czasow starej brixton academy)
wiec tak prosze panstwa - poczulam ze urodzilam sie za pozno i ze to nie fair ze nie moglam byc za pierwszym razem - w stodole
ani za drugim - na torwarze
ani nawet za trzecim (ale to juz z innych przyczyn)
takie tam refleksje pomiedzy
flagi wyszly ganialnie
i ten usmiech!
i ta lezka w oku!
i to podziekowanie - this has never happened to us before...'
^_^
zreszta - rewelacyjnie ze wrocili troche do starszych kawalkow
i ze wybrali te mniej typowe
pantomima podczas
wizualizacje - pani z indii i karuzela przed/podczas Runnig Up That Hill idealne...
zreszta - te gitarowe aranzacje przeciaganie i wydluzanie kawalkow (
i 'bis' po prostu mind-orgasmic no
'you're the truth - not i!'
ale jak skonczyli - jakos tak krotko sie wydalo
jakos za malo
jakis niedosyt taki no
mogli np.
heh...
i od razu wyganiali wszystkich!
i pan ochroniarz podal setliste dziewczynie obok mnie a ja zbyt mila zeby wyrywac
i paleczki tez nie zlapalam :(
ale potem - juz na wyjsciu - klimat przecudny
ludzie na chodnikach rozmowy przezycia ekscytacje
i przypadkowe spotkanie z ludzmi srodka w autobusie (i innymi)
tak ze gdzies o polnocy to wspolnymi silami dotarlismy do metal cave na aftera ktory specjalnie nie emocjonowal
ale troche ludzi bylo (wroclaw olsztyn czestochowa... no trzeba na pociag poczekac ;])
poczekalam i ja - na dzienne autobusy
zaglebiajac sie w lirycznosc placebowych utworow rozwazajac wyzszosc Radiohead nad I Am X i debatujac czy nitsche byl faszysta
poziom abstrakcji w sam raz dla mnie :D
a potem juz tylko
i spac (nie moglam! aj aj!)
no. a teraz bolesny powrot do rzeczywistosci
'no escaping gravity... parapapparara!'
pieknie bylo. najlepszy dzien dziecka od lat ^_^
kto nie byl - niech sie wstydzi zaluje i nawet nie przyznaje (tak panno g. - to do panny!)
a! jeszcze dla porzadku jakby kto musial wiedziec albo nie daj boze sam nie pamietal - setlista:
infra-red
because i want you
Meds
sleeping with ghosts
i know
one of a kind
without you i'm nothing
---
running up that hill
no i obowiazkowo lans sznurek ;]
Comments
-
zZzor wrote:
ja chce jeszcze raz.
-
tollpatschigemo wrote:
ja też!
wzruszyło mnie wzruszenie Briana;D -
LittleMo8MalaMo wrote:
to i tak widzę, grali za dużo z Meds ;)
a Twenty Years to ciekawe czy tak im spasowało na koniec, że zawsze grają, czy to tylko zbieg okoliczności :D
a też wyrżnęli w tym taką przepiękną solóweczkę pożegnalną? :)
w sumie jeden kawałek co zazdroszczę to I Know ;)
i, bo ja nie wiem, czy dobrze wnioskuję, bardziej do ludzi byli? czy nadal 'proszę państwa' i raczej mrukliwi? -
tabakaaa wrote:
dziewczyyyyyno oni ze skóry wyłazili, tak bardzo byli do ludzi po tej akcji z flagami :) Stefek zszedł sobie i przehadzał się z gitarą przed barierkami w ogóle kontakt z publicznością wczoraj był suuuuper
-
shenmi_meiren wrote:
nie no do ludzi do ludzi
siur siur
flagi podzialaly
chociaz kurcze no mogli zgrac drugiego bisa
cokolwiek
zeby jakos tak lepiej zakonczyc
a nie tylko to co wszedzie
heh...
'i know - you love the song but not the singer...'
a. i cale bisy byly takie 'soloweczkowe' ;] -
longer_00 wrote:
Ratuj. Mam chęć jechać za nimi na drugi koniec świata. Zabiera się ktoś? mam hulajnogę ^^
Koncert - fenomen.
Brian - geniusz.
Bilet na koncert Placebo - 100 zł
Aparat na koncert Placebo - 430 zł. ( którego ze sobą nie wziąłem :P )
widok łezki w oku Briana - bezcenne... -

mysz_ wrote:
To najs że było tak najs. ;D
Mi tam dla dwóch kawałków nie opłacało się jechać. Marny set z mojego punktu widzenia. ;> -
leopoldek wrote:
Jak sobie pomyślę, że Hariasen jest ze Śląska, to chyba zacznę mówić, że jestem z Zagłębia. Wstyd.
Emo kids przerażający. Jakby spojrzeć na Torwar z lotu ptaka to byłoby jak w reklamie efekt axe, z tym, że efekt emo i zewsząd przybywające pod Torwar hordy na czarno ubranych dziewcząt i chłopców, których zresztą od dziewcząt nie sposób odróźnić, o czarnych duszach zapewne.
Sama się w tym towarzystwie poczułam jakoś tak staro i odstająco.
Sam koncert bardzo dobry, może nie genialny, bo jednak za brak Pure Morning mają chłopaki minus jak z Warszaffki na Ślunsk. Ale warto było się tłuc 300 km chociażby dla cudownego RUTH, które mnie rozpierdoliło na części. Muzyczne katharsis.
Pozdrawiam :-) -
Lady_of_night wrote:
Czytając ten opis aż się wzruszyłam. W życiu nie wybaczę moim rodzicom, że nie pozwolili mi jechać. Nigdy. Następny raz ucieknę z domu. I grali moje ukochane I Know! Ta akcja z flagami musiala byc naprawdę świetna...
Pozdrawiam. -
shenmi_meiren wrote:
@Lady_of_night: o ja! sweeeeeeeet
@leopldek: RUTH bylo booooooskie. i ta wizualizacja wlasnie. heh... lezka w oku na wspomnienie...
@longer_00: popatrzymy pokombinujemy i moze gdzies pojedziemy. a poza tym zapomnialo ci sie mastercard dopisac ;P
@mysz_: wybrzydzasz ;P -

mysz_ wrote:
z drugiej strony żałuję że nie widziałem tabunów emo kidsów. to mogła byc prawdziwa frajda ;D
-
shenmi_meiren wrote:
raczej trauma ;P
-
mad-the-damn wrote:
emo emo emo... to już nudne zaczyna być _-_ nie rozumiem - co w tym fajnego jest, ktoś mi może powiedzieć? XD w sensie w byciu emo.
no ale mniejsze wieksze. pal licho emo. XD
@leopoldek - Pure Morning i Nancy Boy :) po nocach marzyłam o tych 2óch XD
-
leopoldek wrote:
@shenmi_meiren: (tutaj odpisuje, bo bym się w shoutboxowych 400 znakach nie zmieściła chyba ;-)) Avatar niestety nie moje dzieło, a szkoda, bo chętnie bym sobie przypisywała stworzenie czegoś tak urokliwego ;P. Z tymi plecakami, natomiast, to tak jak ktoś tez już pisał gdzieś, że jednak ciężko zostawić dokumenty i inne cenne rzeczy, któych po kieszeniach nie upchasz nawet najbardziej życzliwemu fanowi Placebo ;-).
Swoją drogą to chyba nikomu taki drobiazg jak plecak nie umniejszył dramatycznie pozytywnych, koncertowych wrażeń i zabawy. No, chyba, że się bydło z 70litrowym plecakiem pchało, żeby Braiana dotknąć... -
leopoldek wrote:
@mad-the-damn: mnie się marzyło Pure Morning z takim meeeega wydłużonym intro <33. Ale nic to. Jakoś przeżyję ten krzywdzący brak ;P. I bez tego zabawa była wyśmienita (chociaż mogła by genialna).
-
Mass_kotka wrote:
tyle sie mówi o toleracji , tak kochani skoro oni chcą byc emo to niech będa co wam to przeszkadza?
gówno gówno gówno gówno
moi mili fuj rzygać mi się chcę to jest obrzydliwe .
chyba liczy sie wnetrze osobowosc ?
pomrzecie zgnijecie
żegnam nietoleracyjnych
ps ; koncert był niesamowity niesamowity niesamowity -
mad-the-damn wrote:
@Mass_kotka: czy ja wiem? nie chodzi mi raczej o to, żebym miała coś przeciwko, tylko szczerze powiedziawszy w ogóle tego nie umiem terminu sklasyfikowac i umiejscowić. emo to tylko ubiór czy już/jeszcze muzyka? bo jak czytam, że np. My Chemical Romance to emo to by mi wychodziło, że też coś mam z emo wspólnego, bo lubie ten zespół i cenię jego muzykę.. nie wiem, czarna magia dla mnie te szufladki wszystkie.
@leopoldek: mogła być genialna, to fakt. ale i tak jestem w stanie euforii koncertowej i w ogóle ogóle :))) ale w końcu ide spać, hell yeah XD -
queen_burger wrote:
w takim razie Brian oraz Stefan są także pierdolonym modnym wcześniej emo, którzy myślą że są fajni bo malują oczy, noszą obcisłe spodnie i malują paznokcie. troche żałosne, co?
-
shenmi_meiren wrote:
e? tego ostatniego komentarza ni wzab :/
zreszta - szufladki ssa :D
a emo jest dla mnie raczej zjawiskowe niz realne oraz obrazuje brak czegos bardziej niz tego czegos istnienie...
chociaz moze za duzo w tym filozofii...
mmm. a - leopoldek! umniejszyc nic nie moglo wrazen. nic a nic. :D -
mad-the-damn wrote:
nic nie łapie... mniejsze wieksze, pal licho emo czy nie emo XD
cholera, poniedziałek, normalny rozkład dnia i wszystko znów takie normalne... bu? T.T
